Dzisiaj chciałbym przekazać swoje trzy mocne wrażenia, jakie miałem z żoną w ten szczególny Sylwestrowy Wieczór i Nowy Rok.
Pierwsze emocje to jakie zafundowała nam TV 2. Cieszyliśmy się, że będziemy mogli choć trochę wrócić do przeżycia emocji jakie zawsze mamy gdy słuchamy Wielkiej Gwiazdy jaką jest nadal Sting. Trochę byliśmy zdziwieni, że taki wielki artysta zdecydował się śpiewać na koncercie sylwestrowym jaki zaproponowała TV2. Nie bardzo wyobraziliśmy sobie jego styl zupełnie nie pasujący do nastroju takiego koncertu sylwestrowego ,,pod chmurką”.
Sting swoim występem podczas “Sylwestra z Dwójką” w Katowicach zachwycił publiczność. Brytyjski artysta zaśpiewał pod Spodkiem cztery utwory. J Sting zaśpiewał “Every Breath You Take” zaśpiewał także “Shape of My Heart”, “Message in the Bottle” oraz “Englishman in New York”. TV2 chwali się, że każdy z tych hitów został nagrodzony owacjami. Coś nie gra, albo mamy spaczony odbiór tego występu. Owacji nie widzieliśmy, ale tylko sympatyczne przyjęcie. Owacyjne przyjęcie było tam wśród młodych jak występował po nim zespół ,,Ich Troje”. To dla mnie był duży zgrzyt. Po prostu profanacja poziomu jaki zaprezentował Sting a zafundowali nam organizatorzy. Pełną klęską organizacyjną, było jego wystąpienie zaraz po północy, gdy jeszcze wszyscy uczestnicy wzajemnie jeszcze składali sobie życzenia, a do tego wykonawcy koncertu także sobie składali życzenia z tyłu na scenie, zupełnie nie zwracają uwagi, że Sting zaczyna śpiewać. Po prostu mieli jego występ w ,,przysłowiowym nosie”. Dla organizatorów to wielki wstyd organizacyjny.
Drogie mocne wrażenia za to pozytywne, jak zwykle mieliśmy oglądając i słuchając Koncertu Noworocznego Filharmoników Wiedeńskich. Dwie godziny najwyższego kunsztu muzycznego. Koncert poprowadził w 2026 r. Yannick Nézet-Séguin — kanadyjski dyrygent młodego pokolenia, znany jako dyrektor muzyczny nowojorskiej Metropolitan Opera oraz główny dyrygent Philadelphia Orchestra. Po raz pierwszy stał za pulpitem podczas noworocznego koncertu, z Filharmonikami Wiedeńskimi a współpracuje z nimi od 2010 r. Znany z tego, że łamie pewne sztywne konwenanse w odtwarzaniu sztuki muzycznej. Zdobył nasze uznanie już od początku, gdyż cały koncert dygował z pamięci, a i sam włączając się w wykonywanie pewnych sekwencji muzycznych. Widać było, że jego temperament doskonale odnajduje się w kontakcie z muzykami.
Jednak zupełnie zaskoczył jak poprowadził żelazną pozycję finałową tych koncertów, czyli Marsz Radetzkiego, utwór muzyczny skomponowany przez Johana Straussa. Kiedy orkiestra zaczeka grać ten utwór, a jego nie było przy pulpicie dyrygenckim na scenie, dla wszystkich sytuacja była zaskakująca. Okazało się, że odnalazł się szybko i to na końcu sali gdy z miejsca ostatnich rzędów dryfował nie tylko orkiestrą, ale i widownią tradycyjne klaszcząca w rytm marsza. Cały czas poruszał się po całej widowni. Nie muszę opisywać jaki wielki nastąpił entuzjazm wszystkich. Prawie jak na koncertach rockowych w dużych salach. Swoim niekonwencjonalnym zachowaniem i przygotowaniem koncertu oraz mając przez cały czas niesamowity kontakt nie tylko z muzykami, ale i słuchaczami okazał się niekwestionowanym LIDEREM tego wydarzenia artystycznego.
Ostanie moje opracowania poświęcone LIDEROM w prowadzeniu swoich organizacji i firm i moje porady dla menedżerów, ten wspaniały artysta wypełnił całkowicie. Można? Można być takim nietypowym Liderem!!! Jednak to wymaga ciągłego doskonalenia i usprawniania komunikacji z współpracownikami.
Trzecia emocja jaką dzisiaj przeżywany to tragedia w Szwajcarii. Około 40 osób zginęło, a kolejne 100 zostało rannych w eksplozji, do której doszło w sylwestrową noc. Jak przekazały lokalne władze, wybuch miał miejsce w narciarskim kurorcie na południu kraju. W kantonie Valais, gdzie doszło do tragedii, ogłoszono stan wyjątkowy. STRASZNE!!!
Tak więc zakończenie roku 2025 i początek 2026 r od razu określił nam pełną paletę emocji jakie na czekają w najbliższych miesiącach i w całym Nowym Roku.
Dlatego wszystkim życzę w pierwszej kolejności zdrowia, zdrowia i…. i jeszcze raz zdrowia. Jak się nie ma kłopotów zdrowotnych lub tylko trochę, to z resztą damy sobie wszyscy radę, aby w już 2027 r wkraczać może z większym optymizmem.