Miałem ciekawe spotkanie autorskie.
Dzisiaj z dużą satysfakcją przekaże moim Sympatykom kilka uwag z spotkania autorskiego zaproszenie od Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni na Wydziale Nawigacyjnym Uniwersytetu Morskiego. Ogromne dla mnie wyróżnienie, że tak szacowne towarzystwo postanowiło zapoznać się ze mną i moimi poradami dla menedżerów kierujących różnymi zespołami pracowników.
Każda osoba na sali, to spełniony w swojej pracy LIDER dochodzący do swojej pozycji zawodowej w wyniku nagromadzenia i sprawdzania w praktyce ogromu wiedzy. Każdy zaczynał od najskromniejszego marynarza na statku szkolnym. Potem wiele lat nauki i kursów. Osiągniętej wiedzy i wyników potwierdzonych w praktyce, bez żadnych układów. Morze nie wybacza innej drogi.
Tak więc miałem pełną świadomość, że każda osoba na sali, a nie mam prawa narzekać na frekwencję, mogła mnie zmiażdżyć swoim doświadczeniem.
Spotkanie poprowadził Kapitan Żeglugi Wielkiej Grzegorz Mazur, aktualnie realizujący swoją pasję jako Pilot Portu Gdynia. Mogę także tą drogą ponowie podziękować jemu za zaprezentowanie mojej osoby, przygotowanie i poprowadzenie spotkania.
Oczywiście nie szedłem w ciemno na tak ważne spotkanie, ale musiałem przygotować się na dyskusję o ich charakterze pracy i predyspozycjach jakie są pożądane na takim stanowisku.
Przeczytałem sporo materiałów o zakresie i wymaganiach stawianych kapitanom żeglugi wielkiej. W rezultacie byłem bardzo zaskoczony, że we wszystkich opracowaniach podkreślało się jakie wymagania i kwalifikacje musi spełniać, oraz szkolenia musi przechodzić praktycznie stale kandydat. Opisano wymagane doświadczenie praktyczne oraz jakie umiejętności interpersonalne i przywódcze są wymagane.
Przypomniano i wyliczono jakie wyzwania i jaką ponosi kapitan odpowiedzialność.
Jednocześnie raz spotkałem się ze stwierdzeniem, że definiują skutecznych kapitanów cechy i predyspozycje psychologiczne obejmujące :
– empatię, czyli zrozumienie potrzeb i uczuć załogi,
– odporność psychiczną i radzenie sobie w sytuacjach stresujących,
– umiejętność komunikacji, czyli jasne przekazywanie informacji oraz słuchanie załogi,
– decyzyjność, zdolność do szybkiego podejmowania decyzji,
– inspirację jako motywowanie i inspirowanie innych, które tworzą atmosferę sprzyjającą
efektywności.
Uf, czytałem i szukałem dalej, ale nigdzie nie znalazłem podpowiedzi jak te wymienione cechy czy postawy są szczegółowo kreślone, czym się charakteryzują, jak reagować, jak samemu sobie pomagać w sytuacjach kryzysowych.
Nie znalazłem podpowiedzi jak postępować, na jakie zachowania reagować, czy jak budować relacje z poszczególnymi członkami załogi, aby ich zrozumieć. Jak dowiedzieć się o ich pragnieniach i oporach, jaką reprezentują kulturę osobistą, kulturę pracy, oraz za jakiego środowiska się wywodzą.
Nie znalazłem odpowiedzi na występujące w sposób naturalny pojawiające się sytuacje kryzysowe w psychice kapitana. Jak reagować na zwykły stres, czy zmęczenie zawodowe. Jaką kapitan powinien pokazywać swoją maskę – charakteru, aby nie demoralizować załogi, itd.
Nie znalazłem żadnej podpowiedzi, jakie są sposoby komunikacji w zależności od charaktery rozmówców, jakim językiem się posługiwać, co też jest bardzo istotne to znajomość charakteru członków załogi. To trudny temat a jeżeli jeszcze dodamy czynnik różnic narodowych np. przy załogach obcojęzycznych, to problem komunikacji nie jest już Kasprowym Wierchem a szczytami Himalajów.
Nie znalazłem żadnej wskazówki, ale decyzyjność na statku musi mieć dużą zależność od sposobu zarządzania przez kapitana załogą, bo odpowiada nie tylko za bezpieczeństwo załogi, ale statku, ładunku, interesu armatora, nie wspominając o swoim. Pamiętać należy, że warunki się zawsze zmieniają, od zmian meteorologicznych po geopolityczne, a kapitan z decyzjami zostaje sam.
Nie znalazłem żadnej wskazówki dotyczących motywowania i inspirowania innych do jakiś innych postaw, czy działania załogi, mając do dyspozycji ogromny statek a metrów kwadratowych dla korzystania załogi ile jest? Co oni mają zrobić, jakie kapitan musi wymyślić inspiracje?
Czy na te wszystkie wątpliwości wystarczy możliwość korzystania z Internetu? Może tak, ale chyba nie zawsze i odpowiednim zakresie. Nawet AI nie pomoże. Te szczegóły należny przećwiczyć ze specjalistami, na konkretnych przypadkach jakie zdarzyły się na statkach.
Trudno mi było się z tymi uwagami pogodzić, jak to jest? Nie mogę zrozumieć dlaczego kapitanów zostawia się samym z sobą przy tak ważnych wymaganiach. Oni przecież także odpowiadają za finanse, za przestrzeganie prawa polskiego i obcego w portach całego świata. Tym bardziej, że obecni na spotkaniu kapitanowie żeglugi wielkiej jeszcze bardziej pogłębili mój niepokój i sceptycyzm w ich przygotowaniu w w/w zakresie. Podkreślam, żaden z nich nie przyznał się, że otrzymał taka pomoc od władz armatorskich. Zostali pozostawieni sami sobie i opowiadali jak sobie radzili. By spełniać te wszystkie wymagania, należy pamiętać, ze wszyscy członkowie załogi, a nie tylko kapitan, po pracy, po wachcie nie odbiją karty pracy i pójdą odreagować na łono rodziny, działkę w ogródku, czy na spacer po lesie. Jak stworzyć tym ludziom możliwość oderwania się od codziennej stresującej pracy i mieć wolną głowę na relaks, na tych malutkich metrach kwadratowych metalowej podłogi, w ramach WORK-LIFE BLANCE, który jest prawie normą dla każdego menedżera lądowego.
Tak się rozpisałem, ale to tylko zarys przemyśleń, bo wniosek jest jeden. Wielu nawet bardzo dobrych menedżerów firm nie dałoby sobie rady na statku, bez tego przygotowania od przysłowiowego,,, szorowania pokładu”. Tak samo niewielu kapitanów żeglugi wielkiej nawet tych najlepszych dało by sobie radę na stanowisku szefa dużej firmy.
A jednak każdy z nich, czy to menedżer firmy na lądzie, czy kapitan na statku, osiągnął status bezdyskusyjny LIDERA dla swojej załogi. Chociaż to jest wielką satysfakcją moich słuchaczy.



